.

.

15 marca 2015

prolog



    Będąc zbyt blisko, nie widział sensu w dłuższym ukrywaniu tego, co leży mu na sercu. Wstał i z groźnym wyrazem twarzy podszedł jeszcze bliżej.
    Nie bała się. Stała twardo na swoim miejscu i nawet nie mrugnęła.
    Gwałtownie chwycił jej delikatne nadgarstki, okręcił ją wokół własnej osi i z impetem popchnął w stronę ściany.
    Uderzając całą sobą o zimną, pionową płaszczyznę zdała sobie sprawę z tego, co się dzieje. Otrząsnęła się, wyprostowała i spojrzała na niego. Szedł w jej stronę i wyglądał, jakby chciał ją rozszarpać.
    Nie poddawała się, nie tchórzyła. Stała twardo na nogach i czuła się podniecona…